FREESTYLE.pl: logo [F -ka] FREESTYLE.pl: logo

Tu jesteś: Strona główna >  Artykuły >  20 days of Summer

Artykuły

20 days of Summer

Od:
alik 
Data:
4 października 2011, 10:58
Ocena:
Ocena 5.00

Tydzień w Les 2 Alpes

W Les 2 alpes jak co roku przywitała nas ładną pagoda oraz świetnie przygotowany snowpark. Niestety z roku na rok na lodowcu jest coraz więcej ludzi co wiąże się z dużymi kolejkami do wyciągu. Kolejnym minusem jest fakt, że skrócili czas jazdy o pół godziny z powodu topniejącego lodowca. Jednak nie ma się co przejmować tymi drobiazgami będąc na wakacjach w tak ciekawym miejscu.

Cały pierwszy dzień poświęciłem na rozgrzewkę w parku wiec ustaliłem z fotografem Maćkiem Świstkiem i operatorem Michałem Wrońskim, że zaczynamy zbierać materiały dopiero od następnego dnia. Po powrocie z nart w miasteczku czekały na nas letnie atrakcje: basen, pole golfowe, strzelania z łuków oraz trampoliny. Warto dodać, że większość z tych atrakcji jest w cenie karnetu.

Kolejne dni zaczynaliśmy od pobudek o 6 rano, pierwsza gondolka na lodowiec jechała o 7 jednak od samego początku była wielka kolejka narciarzy trenujących na tyczkach, w której traciłem prawie godzinę. Dodając do tego 45 minut jazdy wyciągiem powodowało, że na lodowcu byliśmy dopiero przed 9. Jednak widok pustego oraz idealnie przygotowanego parku rekompensował długą podróż. Ludzie pojawiali się dopiero po 10, ponieważ zbyt niska temperatura I zmrożone lądowania nie dawały możliwości wykorzystania całego parku . Z tego powodu zaczynaliśmy od nagrywania ujęć na railach I boxach gdzie upadki nie są tak bolesne jak na innych przeszkodach. Około 11 warunki pozwalały na skakanie więc przenosiliśmy się na chopę. Niestety tam już nie było tak przyjemnie jak na wcześniejszych przeszkodach, długie oczekiwanie na swoją kolej na skoczni oraz wielki tłok przy orczyku utrudniał nagrywanie oraz robienie zdjęć w tej części parku.Coraz bardziej popularne Le 2 Alpes daje idealne warunki do treningu w lecie lecz fotografowanie czy kręcenie staje sie bardzo uciążliwe przy tak dużej liczbie fanów narciarstwa I snowboardu. Lodowiec nie daje tez możliwości zaangażowania otoczenia w ujęciach, tak wiec zazwyczaj tłem staje sie bezchmurne niebo.

Po pierwszym tygodniu wyjazdu spędzonym we Francji, przenosimy się do Szwajcarii na stacje Saas Fee. Mamy nadzieje, że na mniej popularnym lodowcu od Le 2 Alpes nie spotkamy tak wielkiej ilości ludzi I spokojnie będziemy mogli zabrać się za kręcenie filmu.


Dalsza część relacji z podróży po lodowcach Alpejskich - Kolejna miejscówka Saas-Fee

Po tygodniowym pobycie w Les 2 Alpes nadchodzi czas na pakowanie i przejazd na kolejny lodowiec do Szwajcarii, Saas Fee. Niestety, tam już nie możemy liczyć na tak komfortowe warunki jak we Francji, będziemy mieszkać w namiocie. Podjęcie takiej decyzji jest wymuszone przez bardzo wysokie ceny za noclegi. Już po kilku dniach okazuje się, że nie łatwo pogodzić spanie na polu namiotowym z jazdą na narta w szczególności, kiedy towarzyszą nam częste opady deszczu. Mokry sprzęt narciarski nie chce schnąć, namioty zaczynają przeciekać, a na dodatek w nocy temperatura spada do sześciu stopni!
Przechodząc do informacji narciarskich, Saas Fee jest miejscem o rewelacyjnych warunkach śniegowych. Lodowiec usytuowany jest na wysokości 3500m co sprawia, że deszcz padający na dole zamienia się tutaj w śnieg, a krajobraz i warunki niczym nie różnią się od zimowych. Ludzi jest znacznie mniej niż we Francji - brak jakichkolwiek kolejek.

Jeżeli chodzi o obszar przeznaczony na snowpark jest znacznie mniejszy niż w Les 2 Alpes. Jednak ogromnym plusem są dużo większe skocznie, oraz stromsze nachylenie lodowca co sprawia, że prędkości nie brakuje nawet pod koniec dnia kiedy jest bardzo miękko. Jedynym minusem są słabo przygotowane przeszkody jibowe, które w większości nie nadają się do jazdy.

Saas-Fee jst miejscem, które bardzo przypadło nam do gustu. Uważam, że gdyby nie bardzo wysoka cena za karnety oraz spanie, byłaby to najlepsza letnia miejscówka w Europie. Niezależnie od tego, na pewno warto tam zaglądnąć.

Ostatnia miejscówka Maso Corto

Po czterodniowym pobycie na campingu w Szwajcarii przenosimy się do Włoch. Podjęliśmy decyzje, że nie mieszkamy dłużej pod namiotami chociaż takie były pierwotne plany również na Maso Corto. Na szczęście udało nam się znaleźć dosyć tanie noclegi pod samym wyciągiem.

Zadowoleni perspektywą wygodnego spania ruszamy w podróż do Włoch. Zdecydowaliśmy się na nieco okrężną drogę przez Livigno oraz jedną z najwyższych przełęczy w Europie udostępnionych dla samochodów tylko w okresie letnim - Passo Stelvio. Serpentynami wspinamy się na wysokość ponad 2800 metrów. Wszystkim polecam tę trasę, widoki bajka!

Po całym dniu spędzonym w samochodzie dotarliśmy na miejsce. Niestety przywitała nas deszczowa pogoda, która towarzyszyła nam już do samego końca wyjazdu. Z tego powodu mieliśmy dodatkowo sporo pracy, żeby zrobić dobre ujęcia i filmy. Wymagało to naprawdę perfekcyjnego zgrania zespołu. Przed każdym skokiem czekałem na dziurę w chmurach i odrobinę słońca, następnie dostawałem informację od reszty ekipy przez radio i ruszałem na przeszkodę. I tak od zdjęcia do zdjęcia, inaczej nic by nie wyszło z naszych planów.

Kolejnym problemem we Włoszech była bardzo mała ilość śniegu. Trzy dni przed naszym przyjazdem ulewy spowodowały straszne spustoszenie. Lodowiec wyglądał naprawdę bardzo biednie, wszędzie były widoczne czarne plamy wiecznego lodu, a przy dolnej stacji krzesełka płynęły strumyki wody przez które trzeba było przejechać, żeby dostać się ze snowparku do wyciągu. Mimo tak trudnych warunków śniegowych widać było, że pracownicy stacji naprawdę dokładają wszelkich starań, żeby snowpark był czynny, a przeszkody były całkiem dobrze zadbane. Ku mojemu zdziwieniu otwarta była nawet największa skocznia (22m płaskiego), co jest naprawdę rzadko spotykane w okresie letnim.

Podsumowując całą wyprawę stwierdzam, że po trzech tygodniach spędzonych na nartach jestem naprawdę wyczerpany, ale również bardzo zadowolony. W Alpach jest gdzie jeździć niezależnie od pory roku i pogody, zawsze można coś dla siebie znaleźć. Z resztą ekipy zrobiliśmy kawał dobrej roboty, co jest widoczne na zdjęciach.

Autorem tekstu jest Paweł Palichleb, zdjęcia - Maciej Świstek

Relacja z lodowców Foto: Relacja z lodowców
Relacja z lodowców Foto: Relacja z lodowców
20 dni lata na śniegu Foto: 20 dni lata na śniegu

Dostępne w kategoriach

freeskiing snow sport

Komentarze

:     :    
Chcesz się wychylić i skomentować? - zaloguj się! ...a jak nie masz konta to dołącz do nas!

Podziel się


Reklama-Jak zamawiać?
The Dawn Wall
Supercross


Najnowsze  






Ostatnio dołączyli

Co się dzieje na FREESTYLE'u

  • alik
  • Skejcik
  • VIENIO
  • mgl
  • Forfiter
  • Redakcja
  • Macko
  • Klaudia Stój
  • lotar
  • jozefa
  • wqlvs45
  • acsoz86
  • lprvi94
  • ysqaz62
  • flkid12
  • aybnb51
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Wasze oczekiwania. Zamknij i nie pokazuj więcej tego komunikatu
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności