FREESTYLE.pl: logo [F -ka] FREESTYLE.pl: logo

Tu jesteś: Strona główna >  Artykuły >  Marcin Jaskółka na Nanga Parbat

Artykuły

Marcin Jaskółka na Nanga Parbat

Od:
Redakcja 
Data:
4 października 2010, 10:54
Ocena:
Ocena 5.00
Polski snowboarder Marcin Jaskółka jako pierwszy wybrał się na himalajski szczyt Nanga Parbat i zjechał na desce stromym, niebezpiecznym zboczem. Lodowata trasa miała 3 i pół kilometra. Początek "śmiertelnego żlebu" miał miejsce na wysokości 6200 m a koniec na 4600 m.n.p.m.

Przelot do Pakistanu i podróż pod szczyt przebiegły bardzo szybko. Po 7 dniach Marcin był już w bazie Nanga Parbat. Tam okazało się, że nasza wyprawa będzie jedyną w tym czasie i będzie zdana tylko na siebie. Oznaczało to brak jakiejkolwiek pomocy przy montowaniu lin.

"Nie wiedziałem jak zdobędziemy założony cel ale wiedziałem, że przyjemność ze wspinaczki będzie przez to jeszcze większa" - mówi Marcin.

Kolejna informacja na miejscu była taka, że trasa, którą planował pokonać Marcin była nieprzejezdna z powodu schodzących trasą lawin.

Nanga Parbat Foto: Nanga Parbat

Po kilku dniach niesprzyjającej pogody udało się zamontować liny aż do wysokości 6300 m.n.p.m. Tym razem Marcin miał już ze sobą swoją deskę Jones Flagship.

"Kiedy dotarliśmy na miejsce znaleźliśmy zniszczony przez lawiny camping i musieliśmy rozbić kolejny namiot. Poszliśmy spać mają nadzieję na dobrą pogodę rano".

Będąc już gotowym na szczycie "Śmiertelnego Żlebu" nie pozostało nic poza zapięciem deski i zjazdem.

Marcin Jaskółka na Nanga Parbat Foto: Marcin Jaskółka na Nanga Parbat

"Trzęsły mi się nogi, serce waliło w piersiach. Po około 20 minutach rozgrzewki zapiąłem deskę, przeżegnałem się i ruszyłem w dół. Warunki były ekstremalnie trudne. Oblodzone zbocze o 60-cio stopniowym nachyleniu wymuszały właściwie tylko skakanie z krawędzi na krawędź. Dodatkowo brak tlenu. Kilkakrotnie jechałem wzdłuż skał, by uniknąć lawin. Używałem też czekanu, by zaczepić się i zwolnić zjazd.

Po piętnastu minutach zjazdu zobaczyłem obóz i podjechałem do naszego namiotu. To był bez wątpienia najtrudniejszy zjazd w moim życiu i na pewno pierwszy zjazd snowboardowy w historii z Nanga Parbat.

Marcin zadedykował swój wyczyn zmarłemu Fredrikowi Ericssonowi, który zginał w tym roku na K2. "Mam nadzieję, że w Niebie góry są równie piękne jak na Ziemi. Spoczywaj w pokoju Fredrik".

 

Dostępne w kategoriach

snow snowboarding sport

Komentarze

:     :    
Chcesz się wychylić i skomentować? - zaloguj się! ...a jak nie masz konta to dołącz do nas!

Podziel się


Reklama-Jak zamawiać?
Pokahontaz

Najnowsze  






Ostatnio dołączyli

Co się dzieje na FREESTYLE'u

  • alik
  • Skejcik
  • VIENIO
  • Forfiter
  • mgl
  • Redakcja
  • angie
  • lotar
  • Macko
  • jozefa
  • MalagA
  • mirekb
  • wolfik
  • Kamiq0312
  • Oluś159
  • dorskilukasz
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Wasze oczekiwania. Zamknij i nie pokazuj więcej tego komunikatu
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności